piątek, 18 grudnia 2020

Gra w życzliwość.

To był kolejny nerwowy dzień. Święta minęły, wypoczynek się skończył i należało wrócić do codziennej rutyny. Nikomu nie uśmiechał się powrót do pracy i obowiązków. Tacie spodobało się długie spanie, mama miała czas na swoje hobby a dzieci na zabawę. Ale że wszystko się kiedyś kończy to i teraz.

Tata wstał rano i poszedł po bułki. Mama szykowała kawę, ubrania do wyjścia, kroiła warzywa na śniadanie i budziła dzieci. Chłopiec wstał ociągając się i w złym humorze. Ledwo dotarł do łazienki, okazało się, że papier jest za krótki, podłoga za zimna a siku nie chce trafiać do sedesu. Zawołał mamę i zażądał, aby coś z tym zrobiła. Mama posprzątała  i zaprowadziła chłopca do kuchni. Tutaj chłopiec się zezłościł, bo nie był jeszcze ubrany a śniadanie naszykowane przez mamę w ogóle mu nie pasowało. Zaczął krzyczeć, że on nie będzie tego jadł i ma natychmiast dostać coś innego. Mamie było bardzo przykro, że syn nie docenił jej pracy. Na dodatek zdenerwowała ją dodatkowa praca i szykowanie innego jedzenie. Czuła się zapracowana i wkurzona. Kiedy powiedziała, że nie ma nic innego do zjedzenia chłopiec zaczął krzyczeć, że jest głupia i jej nienawidzi. Wtedy mamie zrobiło się jeszcze smutniej. Bez słowa zrobiła kanapkę z miodem i wyszła do łazienki. 

Kiedy chłopiec zjadł, nadal był wściekły. Na mamę za złe śniadanie, na tatę za pobudkę, na cały dzień, który już nie był świąteczny. Co gorsza nie był nawet przyjemny. Najbardziej zaś chłopiec złościł się na siebie. Było mu przykro, że został niezrozumiany i wstyd za swoje wybuchowe zachowanie. Zawołał mamę.

Mama uspokojona wróciła do kuchni i go przytuliła. Poprosiła go aby usiadł na jej kolanach. 

"Synku, mam dla ciebie propozycję" - powiedziała - "Ponieważ lubić grać w gry, może będziesz chciał pograć w tę grę ze mną i z tatą"

"W jaką grę?" - zapytał chłopiec zaciekawiony

"Nazywa się to Gra w Życzliwość" - wyjaśniła mama - "Polega ona na tym , że przez cały dzień zachowujemy się tak, aby wywołać w innych miłe, pozytywne uczucia. Na przykład jeśli powiemy dzień dobry sąsiadce to jest jej przyjemnie a my zdobywamy punkt. Podobnie za pomoc innym, wywołanie uśmiechu, pocieszenie lub zrobienie dla kogoś podarunku. Na koniec dnia wymienimy się doświadczeniami i zliczymy punkty" 

Chłopcu pomysł bardzo się spodobał. Tata też postanowił się dołączyć. Rozpoczęli od zaraz. Tata zrobił wszystkim herbatę a mama pomogła przy ubieraniu. Chłopiec postanowił  wstawić naczynia do zmywarki. Dzięki współpracy wszystko poszło sprawnie i spokojnie. W czasie drogi do przedszkola wszystkim dopisywały dobre humory. Powiedzieli dzień dobry pani Ani z mieszkania numer 1 a ta uśmiechnęła się do nich serdecznie. Potem pozdrowili znajomego rowerzystę i wskazali jakieś zagubionej pani drogę na pocztę. Wchodząc do przedszkola przytrzymali drzwi jednej mamie z wózkiem, aby było jej łatwo wejść. W trakcie samej drogi placówki zdobyli już po 4 punkty! Chłopiec był zachwycony jak łatwo wygrywać w taką grę.

Niestety w przedszkolu nie było już tak łatwo o punkty. Mateusz zniszczył mu wieżę z klocków, Janek pochlapał rysunek a pani kazała się spieszyć przy jedzeniu. Minęło południe a chłopiec nie zdołał zrobić nic życzliwego. Robił się z tego powodu coraz smutniejszy. Gdy siedzieli przy stolikach i rysowali, on mazał tylko coś bezwładnie zieloną kredką. Obok niego siedziała Antosia i zawzięcie kolorowała rysunek. Gdy kończyła malować choinkę nagle trach! złamała się zielona kredka, którą trzymała w ręku. Dziewczynka posmutniała. 

"Jak ja teraz dokończę moją pracę" - zapytała smętnie

Chłopiec jakby wyrwany ze snu, natychmiast podał jej swoją kredkę

"Weź moją" - powiedział

Antosia uśmiechnęła się i podziękowała. A po skończonym malowaniu zaproponowała chłopcu wspólną zabawę. Chłopiec pomyślał, że warto było pomóc Antosi.

Gdy wychodzili na podwórko w szatni było bardzo ciasno. Dzieciaki przepychały się szukając w szafkach swoich butów i czapek. Chłopiec wciągnął szybko swój czerwony szalik na szyję i nagle zobaczył, że na podłodze leży piękna szaro-srebrna czapka z pomponem należąca do Klaudii. Dziewczynka szukała jej w szafce i nie zauważyła, że czapka spadła na podłogę i prawie zadeptują ją inne dzieciaki. 

"Heeeeeej!" - krzyknął głośno chłopiec - "uważajcie, tu leży czapka!" 

Kiedy dzieci się rozsunęły, chłopiec schylił się, podniósł zgubę i podał Klaudii. 

"Dziękuję" - powiedziała Klaudia - "uratowałeś moją czapkę" - I uśmiechnęła się do chłopca - "masz piękny czerwony szalik" - dodała

"Jest zaczarowany" - odpowiedział chłopiec - "odkąd dostałem go na gwiazdkę, dzieją się bardzo dziwne rzeczy"

"Ustawisz się ze mną w parze" - zapytała Klaudia

"Jasne" - odpowiedział chłopiec.

Kolejny raz okazało się, że bycie miłym i pomocnym ma wiele dobrych stron. Gra w życzliwość weszła na stałe do życia chłopca, który podzielił się tym pomysłem z paniami w przedszkolu. Teraz cała grupa ściga się w życzliwości.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz