Był sobie chłopiec, który nie lubił chodzić do przedszkola. Był nieśmiały, szybko się nudził i mimo, że był przedszkolakiem już drugi rok, nie odnalazł w grupie swojego przyjaciela ani przyjaciółki. Nigdy nie bawił się z innymi dziećmi. Stał obok i patrzył albo siadał przy stoliku obok pani. Rysował, układał puzzle, budował z klocków. Zawsze sam.
Inne dzieci tworzyły grupy, organizowały wspólne zabawy, spotykały się popołudniami. A on nie chciał lub nie umiał znaleźć z nikim nici porozumienia. Na początku nie było to dziwne, bo wszystkie dzieci się poznawały i dopiero uczyły współpracy i życia w grupie. Jednak po roku prób i błędów tylko on nie znalazł swojej bratniej duszy. Dzieci nie zapraszały go do zabawy, a on sam się do nich nie dołączał. Było mu więc w przedszkolu nudno i nieswojo.
Pewnego dnia do grupy dołączył nowy kolega. Miał na imię Antek. Pierwszego dnia był bardzo poważny, może nawet smutny. Trudno było mu zapamiętać wszystkie imiona, nie znał obowiązujących zasad, niepokoił się reakcjami innych dzieci. Gdy trzeba było zbierać się na podwieczorek nie wiedział jak się zachować i nerwowo kręcił się dookoła stolika. Chłopiec z początku przyglądał mu się z uwagą i zastanawiał się jaki jest ten nowy, jednak podczas szykowania się do podwieczorku zupełnie o nim zapomniał i jak zwykle stał przy ścianie czekając na panią. Codziennie przy każdym posiłku w ostatniej parze z panią zamykali pociąg jadący do jadalni.
Tym razem pani ustawiła chłopca w parze z Antkiem. Obaj chłopcy byli trochę zaskoczeni, ale ponagleni przez panią złapali się za ręce i poszli na podwieczorek. Pani usadziła ich obok siebie przy stoliku. Chłopiec jak zawsze jadł w milczeniu a i Antek nic się nie odzywał. Pod koniec posiłku pani rozdawała kakao. Kiedy obaj chłopcy mieli już przed sobą pełne kubeczki, a pani podawała kakao Zosi, potrąciła nagle stół i cały pachnący napój wylał się na spodnie chłopca. Ten odskoczył gwałtownie, ale i tak nie udało mu się uchronić spodni od zalania. Pani czym prędzej rzuciła się na ratunek. Niestety kubek się potłukł a kakao zmarnowało.
Chłopiec poszedł z panią do szatni po nowe ubranie. Po powrocie usiadł na swoim, wyczyszczonym już miejscu.
"Zostawiłem ci połowę kakao, napij się" - powiedział nagle Antek i podsunął chłopcu kubek. Chłopiec był tak zaskoczony, że przez chwilę nie mógł się ruszyć ani nic powiedzieć.
"Dziękuję" - wydukał w końcu.
Usłyszała to pani i podała mu nowy kubek. Obaj chłopcy uśmiechnęli się do siebie i wznieśli zabawny toast. Do sali wrócili parami w zupełnie innych nastrojach. Postanowili wspólnie porysować. A potem jeszcze zbudowali wspólny garaż z klocków i tory dla pociągu. Kiedy wychodzili, Antek powiedział w szatni:
"Masz świetny szalik. Lubię czerwony kolor"
Chłopiec uśmiechnął się. Postanowił, że zapyta mamę, czy może zaprosić Antka do siebie, a następnego dnia z radością poszedł do przedszkola.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz